Koszyk
Młoda, sfrustrowana kobieta pracująca przy biurku przed laptopem, cierpiąca na przewlekłe codzienne bóle głowy, leczenie online, umówienie się na wizytę lekarską, promieniowanie elektromagnetyczne, zasiłek chorobowy
Źródło: iStock_stefanamer

Granice w biznesie – kiedy ciało mówi stop

| Autor: Aleksandra Fidura

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego trudność w stawianiu granic może odbijać się na zdrowiu i prowadzeniu biznesu,
  • jakie sygnały mogą wskazywać, że bierzesz na siebie zbyt wiele,
  • dlaczego tak trudno odmówić klientce i powiedzieć „nie”,
  • jak sprawdzić, czy w codziennej pracy nie rezygnujesz z własnych potrzeb.

Biznes beauty wymaga zaangażowania, uważności i dbałości o szczegóły. Łatwo jednak przekroczyć granicę, za którą troska o klientki zaczyna oznaczać rezygnację z własnego czasu, odpoczynku i potrzeb. Organizm często sygnalizuje przeciążenie, zanim sama przyznasz, że masz już zbyt wiele na głowie. Jak rozpoznać te sygnały i nauczyć się stawiać granice, które chronią nie tylko Twój biznes, ale także ciebie?

Branża beauty nauczyła nas dbać o każdy, nawet najmniejszy detal. Nic dziwnego – wiele kosmetolożek to perfekcjonistki. Taki zawód. Zwracamy uwagę na kondycję skóry, jakość zabiegu, komfort klientki i oczywiście perfekcyjny efekt wow. Szkoda tylko, że po drodze często zapominamy o czymś bardzo istotnym – o własnych granicach.

Jako mentorka kobiet z branży beauty, wspierająca je w budowaniu pewności siebie
i własnych, opartych na pasji biznesów, z przekonaniem mogę powiedzieć, że od asertywności i odwagi w stawianiu granic zaczyna się nie tylko nasze zdrowie, ale również zdrowy
i dochodowy biznes.

Branża beauty to coś więcej niż wykonywanie zabiegów. To także wysłuchiwanie historii klientek, pamiętanie, że jedna nie pije kawy, druga boi się igieł, a trzecia właśnie straciła pracę i potrzebuje nie tylko zabiegu, ale również wsparcia. Każdego dnia oddajemy swój czas, uwagę i energię, a wraz z nimi także kawałek siebie.

I właśnie to jest piękne. Nie jesteśmy maszynami, które wykonują zabieg i wydają paragon. Budujemy relacje, które często wykraczają poza samą usługę. Problem pojawia się wtedy, gdy każdego dnia dajemy z siebie coraz więcej, a coraz mniej czasu poświęcamy na własny odpoczynek i regenerację.

Nasze pokłady energii nie są niewyczerpane. Dobra wiadomość jest jednak taka, że są dobrem odnawialnym – możemy je odbudowywać, jeśli pamiętamy o odpoczynku i regeneracji.

„Nie mam już siły, żeby walczyć o klienta”

To zdanie bardzo często wybrzmiewa z ust właścicielek biznesów beauty, które przychodzą do mnie na konsultację diagnostyczną. Zaraz potem pojawiają się kolejne:

„Pracuję od rana do wieczora i nie mam czasu dla siebie.”

„Wiesz, jak jest – szewc bez butów chodzi.”

„Wzięłam jeszcze jedną klientkę, bo było mi głupio odmówić.”

Kiedy ciało zaczyna wysyłać sygnały

Organizm często wcześniej niż nasza świadomość daje znać, że coś jest nie tak. Początkowo są to delikatne oznaki przeciążenia, które łatwo zignorować lub przypisać intensywnemu trybowi pracy. Z czasem mogą jednak przybierać na sile.

Zanim pojawi się przewlekłe zmęczenie czy wypalenie zawodowe, możesz zauważyć między innymi:

  • zmęczenie,
  • napięcie barków i karku,
  • bóle głowy,
  • problemy z koncentracją,
  • problemy trawienne,
  • częste infekcje.

Budzisz się zmęczona, choć przespałaś całą noc. Coraz częściej boli cię kark, ale nie masz czasu na fizjoterapię. Wieczorem jesteś tak wyczerpana, że nie masz siły rozmawiać z najbliższymi.

Myślisz, że potrzebujesz urlopu albo lepszej organizacji pracy. Tymczasem przyczyną przeciążenia może być również to, że nie stawiasz granic:

  • powiedziałaś „tak”, choć pomyślałaś „nie”,
  • przyjęłaś kolejną klientkę kosztem obiadu,
  • przesunęłaś swój wolny dzień, bo przecież „to tylko jeden raz”,
  • a ten „jeden raz” powtarza się od miesięcy.

Kiedy „tak” zaczyna kosztować za dużo

W branży beauty jesteśmy nauczone dawać swój czas, energię, kolejne terminy czy rabaty. Możesz w ten sposób łatwo wpaść w błędne koło – nie odmawiasz klientkom, bo kochasz swoją pracę, ale jednocześnie czujesz się coraz bardziej zmęczona. Szukasz wtedy ratunku
w dietach i suplementach, robisz kolejne badania i zastanawiasz się, czy przyczyną nie są hormony.

Oczywiście należy dbać o diagnostykę i nie ignorować sygnałów płynących z organizmu. Jednocześnie warto zadać sobie pytanie: Czy moje ciało nie próbuje powiedzieć mi, że przestałam prowadzić biznes w zgodzie ze sobą?

Ćwiczenie 1. Posłuchaj swojego ciała

Spójrz na siebie i swoje ciało z perspektywy obserwatorki.

  • Czy coś cię boli po całym dniu pracy?
  • Czy twój brzuch często „burczy” podczas przyjmowania klientki?
  • Czy czujesz ścisk w klatce piersiowej, gdy komunikujesz cenę zabiegu?

Dlaczego tak trudno powiedzieć „nie”?

Największym paradoksem jest to, że często boisz się powiedzieć „nie”.

– Nie odpisuję po godzinach pracy.

– Nie wykonuję zabiegów bez konsultacji.

– Nie obniżam ceny.

Dlaczego? Bo pojawia się lęk: „A co, jeśli przez to ona nie przyjdzie?”

Tymczasem bardzo często płacisz znacznie większą cenę niż ta, którą ma zostawić klientka. Płacisz swoim zdrowiem, energią i zaniedbanymi relacjami. Zamiast czerpać radość z pracy, którą przecież uwielbiasz, zaczynasz mieć jej coraz bardziej dość.

Każde „tak” dla innych bywa jednocześnie „nie” dla siebie.

Chcę, żebyś zrozumiała jedno: granice, które stawiasz, nie są egoizmem. Są formą dbania o siebie.

Ćwiczenie 2. Sprawdź, czy dajesz za dużo

Odpowiedz szczerze na poniższe pytania:

  • Czy odpisujesz klientkom w czasie wolnym?
  • Czy masz poczucie winy, kiedy odmawiasz?
  • Czy pracujesz mimo choroby?
  • Czy udzielasz rabatów, żeby pozyskać kolejną klientkę?
  • Czy regularnie rezygnujesz z własnego odpoczynku?
  • Czy zamiast skonsultować swoje dolegliwości ze specjalistą, sięgasz po lek przeciwbólowy?

Jeżeli na kilka pytań odpowiedziałaś „tak”, potraktuj to jako sygnał, że warto zatrzymać się
i przyjrzeć swoim granicom oraz sposobowi organizacji pracy. Nie ignoruj tego, co komunikuje ci organizm.

Spójrz na swój obecny grafik, obowiązki i zakres odpowiedzialności. Być może masz zbyt wiele klientek jednego dnia, mogłabyś delegować pracownikom część zadań albo wykonujesz zabiegi, które są dla ciebie źródłem nadmiernego stresu. Nawet satysfakcjonujący dochód nie zawsze rekompensuje koszt ciągłego napięcia i przeciążenia.

Twój salon nie potrzebuje właścicielki, która daje klientkom wszystko, odkładając własne potrzeby na dalszy plan. Potrzebuje liderki, która potrafi zadbać o innych, nie rezygnując przy tym z siebie. Stawianie granic nie osłabia biznesu – przeciwnie, pozwala budować go w sposób bardziej świadomy i długofalowy.

Aleksandra Fidura

Kosmetolog, wykładowca, szkoleniowiec i mentorka. Wspiera kobiety w budowaniu pewności siebie i dochodowych biznesów beauty, bez przepracowania. Łączy pracę z energią, komunikacją i strategią. Właścicielka Self-care Clinic, miłośniczka kosmetologii holistycznej i slow aging.