Koszyk
Piękna młoda kobieta w profilu o zdrowej, lśniącej cerze. Zdjęcie wspaniałej dziewczyny po porannej pielęgnacji kosmetycznej, kończącej codzienny makijaż, na różowym tle. Koncepcja młodości i pielęgnacji skóry
Źródło: iStock_Dmytro-Buianskyi

Glass skin – okiem profesjonalisty

| Autor: Zuzanna Kapała

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie właściwości skóry wpływają na jej świetlistość i efekt „tafli”,
  • jakie są trzy podstawowe filary terapii glass skin i jak budować wokół nich protokół zabiegowy,
  • dlaczego efekt glass skin nie zawsze jest możliwy do utrzymania oraz gdzie przebiega granica między upiększaniem a nadmierną ingerencją w skórę.

Gładka, świetlista i idealnie nawilżona skóra to jeden z najbardziej pożądanych efektów współczesnej pielęgnacji. Trend glass skin szybko przeniknął również do gabinetów kosmetologicznych, stawiając przed profesjonalistami pytanie, jak uzyskać efekt „tafli szkła” bez nadmiernego obciążania skóry.

Przez wieki bardzo jasna, alabastrowa cera była symbolem statusu wśród arystokratek. Nieopalona skóra oznaczała, że dana osoba, z racji swojego urodzenia, unikała ciężkiej pracy fizycznej na słońcu. Jasna karnacja reprezentowała wyższe sfery, zamożność i pozycję społeczną. W pierwszej połowie XX wieku ideał zaczął się zmieniać – opalona skóra stopniowo zyskała status symbolu zdrowia, elegancji i zamożności, a w kolejnych dekadach trend ten jeszcze się umacniał. Na początku lat 2000. mocna opalenizna nadal była synonimem atrakcyjności i luksusu. Ciało miało wyglądać tak, jak po długich, egzotycznych wakacjach,
a popularność solariów dodatkowo wzmacniała ten trend.

W kolejnych latach zmieniło się również podejście do makijażu i wyglądu skóry. Pojawiła się moda na mocno zmatowioną cerę. Królował ciężki podkład z matowym wykończeniem, „baking” pudrem i mocno obrysowane usta w stylu Kylie Jenner. Kryjący makijaż pozwalał uzyskać jednolitą, pozbawioną połysku powierzchnię skóry i jednocześnie komunikował dbałość o wygląd oraz korzystanie z określonych produktów kosmetycznych.

Dziś trend ponownie się odwrócił. Mat przestał być pożądanym wyznacznikiem zadbanej skóry, a na piedestale stoi glass skin – skóra tak naturalnie świetlista, że aż niepotrzebująca makijażu. Zmieniające się trendy pokazują jednak, że ich znaczenie pozostaje podobne. Ideał skóry wciąż może pełnić funkcję manifestu statusu i zamożności. Trend glass skin ma odzwierciedlać wiedzę, czas i możliwości finansowe potrzebne do korzystania z odpowiednich zabiegów oraz prowadzenia świadomej, wieloetapowej pielęgnacji.

Pragnienia klientów a realne możliwości

Coraz częściej oczekiwaniem klienta w gabinecie nie jest pozbycie się konkretnego problemu skórnego, lecz osiągnięcie określonego efektu – glass skin – bez względu na to, jakie działania są do tego potrzebne. Prowadzi to do sytuacji, w której o idealnej „tafli” marzą osoby o zupełnie różnych rodzajach cery. Jak zatem profesjonaliści mogą podejść do takiej terapii? Czy osiągnięcie takiego blasku jest możliwe u każdego klienta?

Fizyka świetlistej skóry

Zacznijmy od teorii. Jakie warunki panują na skórze, która odbija światło niczym tafla szkła? Skóra jest półprzezroczystym ośrodkiem, który pochłania i rozprasza światło. Im więcej światła odbija, tym bardziej może wydawać się świetlista. Równomierne odbicie zachodzi, gdy promienie padają na możliwie gładką powierzchnię. Zjawisko to jest możliwe wtedy, gdy struktura skóry nie powoduje zakłóceń wpływających na sposób odbijania światła.
Co właściwie zaburza ten proces?

Po pierwsze, nierówności powierzchni naskórka powodują rozproszenie światła. Suche skórki, zmarszczki, bruzdy, zmiany trądzikowe czy rozszerzone ujścia gruczołów łojowych zaburzają gładkość cery.

Po drugie, znaczenie mają lokalne zagęszczenia tak zwanych chromoforów pochłaniających światło. Należą do nich hemoglobina, odpowiadająca za rumień i świeże przebarwienia pozapalne (PIE), oraz melanina, obecna w przebarwieniach. W takich miejscach skóra intensywniej absorbuje światło, zamiast je odbijać. Na odbiór gładkości skóry wpływają również jej struktura, jędrność i napięcie. Elastyczna, odpowiednio napięta tkanka sprawia, że powierzchnia twarzy może wyglądać na bardziej gładką. Jędrność idzie w parze również
z odpowiednim nawodnieniem.

Wymienione warunki nie zawsze występują wspólnie. Kiedy jednak skórze brakuje blasku, dążymy do poprawy właśnie tych parametrów.

Trzy filary Glass Skin w gabinecie

Biorąc pod uwagę powyższe aspekty optyczne, terapia mająca na celu osiągnięcie lśniącej cery opiera się na trzech filarach:

  1. Gładka powierzchnia, której uzyskanie może wymagać różnych działań, zależnie od potrzeb skóry. Redukcja zmian trądzikowych, zwężenie ujść gruczołów, poprawa napięcia i niwelowanie szorstkości to kolejne kroki do uzyskania widocznego „glow”.
  2. Równomierny koloryt, którego uzyskanie często wymaga długoterminowego
    i złożonego procesu redukcji przebarwień oraz wyciszania zmian naczyniowych.
  3. Nawilżenie – fundament glass skin. Do uzyskania pożądanego efektu niezbędne jest odpowiednie nawodnienie warstwy rogowej, a także odbudowa i ochrona bariery hydrolipidowej.

Konstruowanie protokołu zabiegowego jak układanie puzzli

Aby uzyskać pożądany efekt, każdą procedurę gabinetową personalizujemy na wszystkich jej etapach. Zwracamy uwagę na podstawowe elementy zabiegu: oczyszczanie, eksfoliację, dostarczenie skoncentrowanych składników aktywnych oraz zabezpieczenie skóry. Ponieważ mówimy tu o działaniach bankietowych i upiększających, całkowicie unikamy procedur drażniących.

Oczyszczanie i pre-eksfoliacja to przygotowanie skóry i pierwszy krok do wygładzenia jej powierzchni bez wywoływania podrażnień. Stawiamy na etapowe i delikatne przygotowanie: dwuetapowe oczyszczanie, peeling kawitacyjny, płatki tonizujące o obniżonym pH lub peelingi enzymatyczne.

Eksfoliacja powinna zapewniać lekkie złuszczenie i wygładzenie bez późniejszego łuszczenia naskórka, a dodatkowo silne działanie antyoksydacyjne. W tym etapie można sięgnąć po kwasy: mlekowy, laktobionowy, ferulowy, traneksamowy i bursztynowy. Składniki te delikatnie złuszczają, rozjaśniają przebarwienia, nawilżają i działają przeciwzapalnie.

Skoncentrowane składniki aktywne mają za zadanie dostarczyć skórze substancji wiążących wodę, poprawiających napięcie oraz wyciszających. W zakresie nawilżenia można wykorzystać kwas hialuronowy i jego pochodne, niacynamid, sacharydy, algi oraz glicerynę. Na poprawę napięcia i jędrności ukierunkowane są m.in. DMAE, GABA, argirelina i peptydy miedziowe. Z kolei ukojenie i działanie antyoksydacyjne zapewniają składniki takie jak wąkrota azjatycka, ruszczyk, rumianek, aloes, witaminy C i E oraz adaptogeny.

Zabieg bankietowy to za mało

Choć gabinetowe terapie glass skin mają charakter głównie bankietowy, klientom zależy, aby ich efekt utrzymywał się jak najdłużej. Wiele marek kosmetycznych proponuje produkty detaliczne do pielęgnacji domowej, obiecując upragniony efekt świetlistej skóry. Pomagając w doborze preparatów, dbamy o to, aby nowa rutyna nie powodowała podrażnień ani przeciążenia skóry nadmiarem substancji. Ponownie opieramy się na znanych nam filarach: łagodnym wygładzaniu, odpowiednim nawilżeniu oraz stałej odbudowie bariery hydrolipidowej.

Należy mieć przy tym świadomość, że u niektórych osób nieskazitelny efekt może być jedynie stanem chwilowym, trudnym do utrzymania na co dzień. Wynika to z uwarunkowań fizjologicznych. Każdy z nas ma inną strukturę skóry i grubość naskórka, a także inne predyspozycje do powstawania zaskórników czy trwale rozszerzonych ujść gruczołów łojowych. Dodatkowo naturalnie występujący na ciele delikatny meszek częściowo ogranicza możliwość lustrzanego odbicia światła.

Z tego powodu dużą popularność zyskują obecnie zabiegi typu dermaplaning. Procedura ta polega na mechanicznym złuszczeniu warstwy rogowej połączonym ze zgoleniem meszku skalpelem chirurgicznym. Choć natychmiastowo odsłania gładką powierzchnię i potęguje działanie kosmetyków rozświetlających, wiąże się z ryzykiem silnych podrażnień. Starając się za wszelką cenę uzyskać obraz idealnej tafli szkła, bardzo łatwo przekroczyć granicę komfortu i doprowadzić do uszkodzenia bariery ochronnej.

Prawdziwy luksus to zdrowie, nie jego iluzja

W nieustającym dążeniu do perfekcyjnej skóry, napędzanym przez media społecznościowe, warto pamiętać, że skóra nie jest martwym materiałem ani szkłem, które można polerować w nieskończoność. To żywy organ, posiadający własne funkcje, mikrobiotę i granice wytrzymałości. Prawdziwym, ponadczasowym symbolem luksusu i zadbania pozostaje cera fizjologicznie zdrowa, zbalansowana i odporna na czynniki zewnętrzne.

Zamiast ślepo podążać za odrealnionym efektem szklanej skóry, wzmacnianym przez algorytmy mediów społecznościowych, warto uczyć klientów świadomej akceptacji naturalnej tekstury skóry, porów czy mimiki. Ostatecznie najlepiej odbija światło skóra, która jest w dobrej kondycji, odpowiednio nawilżona i chroniona przez sprawnie działającą barierę.

Zuzanna Kapała

Magister kosmetologii, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ogromną ilość doświadczenia uzyskała podczas swojej wieloletniej pracy w gabinecie. Obecnie dzieli się swoją wiedzą z innymi profesjonalistami pełniąc rolę szkoleniowca marki Purlés. Jest autorką wielu artykułów branżowych oraz kursów online. www.purles.pl