Koszyk
Przycięte ujęcie twarzy młodej kobiety przed i po zabiegu przeciwtrądzikowym. Pryszcze, czerwone blizny, wysypka na policzkach i brodzie. Skóra problemowa, koncepcja pielęgnacji i urody. Alergie, zapalenie skóry, nieodpowiednia dieta
Źródło: IStock_Marina-Demeshk

Przebarwienia pozapalne. PIH czy PIE? Kluczowe różnicowanie

| Autor: Magda Borowik

Z tego artykułu dowiesz się:

  • czym różnią się PIH i PIE oraz jak rozpoznać je w praktyce gabinetowej,
  • dlaczego te dwa rodzaje zmian wymagają zupełnie innych strategii terapeutycznych,
  • jakie składniki aktywne i zabiegi wspierają terapię przebarwień pozapalnych oraz rumienia po trądziku. 

Ślady pozostające po trądziku nie zawsze są tym samym problemem. Brązowe plamy oraz czerwone lub fioletowe zmiany mogą wyglądać podobnie, ale wynikają z zupełnie różnych mechanizmów – nadprodukcji melaniny albo zaburzeń naczyniowych. Prawidłowe rozpoznanie, czy mamy do czynienia z PIH (przebarwieniem pozapalnym), czy PIE (pozapalnym rumieniem), jest kluczowe dla dobrania skutecznej terapii.

Praca ze skórą trądzikową wymaga odpowiedniej strategii. Najpierw pracujemy nad odbudową i wzmocnieniem skóry, następnie wpływamy na regulację pracy gruczołów łojowych, działamy przeciwzapalnie, a dopiero potem zajmujemy się przebarwieniami. Kiedy krosty i grudki ustępują, często zostawiają ślady, przez które skóra wciąż nie wygląda estetycznie. Najczęściej mamy do czynienia z przebarwieniami. U jednej osoby brązowe, u innej uporczywie czerwone lub fioletowe. To dwa zupełnie różne zjawiska: PIH, czyli przebarwienie pozapalne wynikające z nadmiaru melaniny, oraz PIE, czyli pozapalny rumień naczyniowy. Oba pojawiają się w miejscu wygojonej zmiany zapalnej, ale ich mechanizm, przebieg i sposób leczenia są diametralnie różne. Pomylenie ich to jeden z częstszych błędów prowadzących do nieskutecznej terapii.

PIH i PIE – jak je odróżnić?

PIH (post-inflammatory hyperpigmentation) to efekt aktywacji melanocytów: stan zapalny pobudza je do nadprodukcji melaniny, która trafia do keratynocytów, a czasem „spada” głębiej, do skóry właściwej, gdzie przechwytują ją melanofagi. Plama jest brązowa do ciemnobrązowej, przy zajęciu skóry właściwej, szarawa lub sinawa. Nie blednie pod uciskiem palca, bo problemem jest pigment. Dotyczy najczęściej fototypów IV-VI.

PIE (post-inflammatory erythema) to zmiana czysto naczyniowa, rozszerzone i namnożone powierzchowne mikronaczynia w skórze właściwej, bez udziału melanogenezy. Plama jest czerwona, różowa lub fioletowa i to kluczowy test różnicujący w gabinecie. Blednie pod uciskiem palca, bo krew chwilowo odpływa z naczyń. Częściej dotyczy jasnych fototypów (I–III) oraz skóry cienkiej, gdzie naczynia łatwiej prześwitują, ale u osób z trądzikiem pojawia się niezależnie od fototypu jako tzw. PAE (post-acne erythema).

Zdarzają się też zmiany mieszane, w których komponenta naczyniowa i barwnikowa nakładają się na siebie. Plama ma wtedy kolor czerwonobrązowy lub brunatny. To ważna pułapka terapeutyczna: jeśli zastosuje się wyłącznie terapię rozjaśniającą pigment, a pominie komponentę naczyniową, zabieg nie przyniesie pełnego efektu, bo rumień pozostanie widoczny.

Mechanizm PIE po trądziku ma swoją specyfikę. Stan zapalny wokół mieszka włosowego uwalnia cytokiny, prostaglandyny i histaminę, co rozszerza naczynia włosowate i zwiększa przepływ krwi.  To fizjologiczna odpowiedź gojenia, podobna do zaczerwienienia otarcia. Różnica polega na czasie: w trądziku dochodzi do dziesiątek mikrourazów rozłożonych na tygodnie lub miesiące, więc skóra praktycznie stale znajduje się w trybie naprawy. Naczynia nie wracają do pierwotnego napięcia, mechanizm skurcz-rozkurcz się rozregulowuje, a przewlekły stan zapalny aktywuje metaloproteinazy degradujące kolagen. Naskórek się ścieńcza, przez co rozszerzone mikronaczynia jeszcze mocniej prześwitują. Tak powstaje utrwalony rumień, który może utrzymywać się od kilku do kilkunastu miesięcy, nawet gdy trądzik już dawno wygasł.

Dwie różne strategie terapeutyczne

Praca z PIH opiera się na hamowaniu melanogenezy i przyspieszeniu złuszczania nagromadzonego pigmentu. Sprawdzają się tu kwas azelainowy, niacynamid, kwas kojowy, arbutyna, kwasy AHA/BHA i retinoidy, a fotoprotekcja jest warunkiem koniecznym –  bez niej UV wciąż podtrzymuje aktywność melanocytów.

Praca z PIE wymaga zupełnie innego podejścia: priorytetem jest wyciszenie stanu zapalnego i wzmocnienie ścian naczyń, a nie rozjaśnianie skóry. Świeży rumień, który jeszcze wyraźnie blednie pod uciskiem, dobrze reaguje na niacynamid w niskim stężeniu, pantenol, beta-glukan, alantoinę, wąkrotę azjatycką, a także terapię LED. Utrwalony rumień naczyniowy, słabiej blednący przy ucisku, wymaga już wzmocnienia ścian naczyń i bariery naskórkowej. Tu pomocne są witamina K, hesperydyna oraz kwas traneksamowy i kwas azelainowy. W przypadku zmian mieszanych potrzebna jest terapia dwutorowa: naczyniowa i rozjaśniająca jednocześnie, łącząca kwas traneksamowy i azelainowy z inhibitorami tyrozynazy.

Niezależnie od typu przebarwienia obowiązuje jedna zasada: agresywne peelingi, mikronakłuwanie czy lasery ablacyjne wykonane na aktywnym stanie zapalnym lub świeżym PIE pogłębiają problem. Dodatkowo uszkadzają śródbłonek naczyń i wzmacniają sygnały zapalne, zamiast je wyciszać.

Podsumowanie

Zanim w gabinecie sięgnie się po składniki rozjaśniające albo zabiegi typowo dla skór naczyniowych warto zastanowić się i odpowiednio zdiagnozować, z czym się mierzymy. Brązowa plama, która nie blednie, to PIH i wymaga pracy nad pigmentem oraz fotoprotekcji. Czerwona lub fioletowa plama, która blednie pod palcem, to PIE i wymaga wyciszenia stanu zapalnego oraz wzmocnienia naczyń, a nie rozjaśniania. Pomylenie tych dwóch mechanizmów to najczęstsza przyczyna terapii, która „nic nie daje”, nie dlatego, że składniki są złe, tylko dlatego, że działają na niewłaściwy problem.

Magda Borowik

Kosmetolog i właściciel Gabinetu Zdrowiej w Szczecinie. Absolwentka Collegium Medicum w Bydgoszczy. Specjalistka terapii skór problematycznych. Autorka publikacji branżowych.