Z tego artykułu dowiesz się:
- na czym polega technika modelowania paznokci na płasko i dlaczego wpisuje się w trend „clean girl”,
- jak prawidłowo przygotować płytkę oraz skórki, by uzyskać lekki, naturalny i trwały efekt,
- w jaki sposób odpowiednie rozłożenie produktu wpływa na estetykę, komfort noszenia i trwałość stylizacji.
Dla wielu stylistek wciąż nie do pomyślenia jest nakładanie produktu cienko, w obawie przed brakiem trwałości. Natomiast w czasie, gdzie dominuje trend na „mniej znaczy więcej”, coraz rzadziej jest miejsce na ciężkie, masywnie zbudowane paznokcie z bardzo wysokim apeksem. Klientki coraz częściej pytają o czyste, lekkie stylizacje – takie, które będą pasowały do tak zwanego „clean look” / „clean girl”. Przytaczam te określenia celowo, ponieważ często słyszymy je w social mediach, które w tym momencie najmocniej wyznaczają trendy. Warto więc dowiedzieć się, jakie cechy powinny mieć idealne paznokcie modelowane na płasko.
Przede wszystkim wróćmy do początków. Aby stworzyć małe, naturalne arcydzieła, potrzebujemy fundamentu, którym w tym przypadku jest zdrowa płytka paznokciowa – bez przepiłowań, białych plam i zmian chorobowych. Zdrowe paznokcie są bowiem najlepszym spoiwem między płytką a kolejnymi nakładanymi produktami. Podczas ściągania usuwamy materiał w taki sposób, aby została równa i gładka powierzchnia. Płytkę najlepiej zmatowić pilnikiem o gradacji 240 lub bufferem.
Zachwycamy się pięknymi zdjęciami w makro cienkich i estetycznych paznokci, ale czy to tylko ilość produktu robi ten efekt „wow”? Zdecydowanie nie. Stylizacja paznokci to ciąg przyczynowo-skutkowy, a więc jedno ciągnie za sobą drugie. Bez czysto opracowanej skóry możemy zapomnieć o wspomnianym efekcie. A więc czym pracować, aby było skutecznie i bezpiecznie? Do ściągnięcia przyklejonych nabłonków najlepiej sprawdzi się frez ścięty typu stożek z niebieskim oznaczeniem. Taką samą funkcję pełni szaber, czyli takie kółeczko, które często jest zakończeniem kopytka. Do mokrej i elastycznej skóry pomoże puder dedykowany do manicure lub talk – to spowoduje, że skórki będą lekko podsuszone, więc zminimalizujemy ryzyko przerwania skóry. Do uniesienia naszej zrogowaciałej skórki najlepiej sprawdzi się frez „łezka” z czerwonym oznaczeniem. Po wycięciu skórek warto zapolerować miejsce cięcia – dzięki temu skóra będzie odrastała dużo, dużo wolniej, a to poprawi komfort naszym klientkom.
Dobrze, wróćmy na chwilę do modelowania na płasko. Jak to jest zrobione?
Przede wszystkim w tego typu stylizacjach skupiamy się na paznokciach krótkich i średnich. Nieco dłuższe paznokcie wymagają innej architektury, ale można zauważyć, że nawet w bardzo tunelowych kwadratach – mimo że mają one awangardowy kształt – nie budujemy już w nich mocno odznaczających się apeksów, jak parę lat wstecz. Cała uwaga skupia się na wolnym brzegu oraz symetrii. Na tym samym skupiamy się w przypadku naturalnej płytki. Produkt nakładamy w cienkiej warstwie na równo przygotowaną powierzchnię. Zazwyczaj w tej metodzie popularne jest wykorzystywanie żeli bardziej elastycznych. Całą trwałość daje nam strategiczne rozłożenie żelu – najmniej w strefie skórek i wałów okołopaznokciowych. Tam produkt powinien schodzić do zera i płynnie zlewać się z płytką. Najwięcej żelu nakładamy na koniec paznokcia – od zakończenia naturalnego apeksu do samego końca wolnego brzegu.
Dlaczego w taki sposób?
Dzięki takiej aplikacji, gdzie wolny brzeg znajduje się na równi z apeksem lub na równi z linią skórek, wszystkie paznokcie wyglądają niezwykle smukło. Wydłużają palce naszym klientkom bez potrzeby sztucznego przepiłowywania boków, co daje efekt nieestetycznych „kurzych pazurków”. Oprócz tego są lekkie i przyjemne do noszenia. Przez strategiczne rozłożenie produktu nie widać znacząco odrostu, zwłaszcza przy stylizacjach naturalnych, gdzie nakładamy sam żel i pokrywamy go topem. Nie zapominajmy również o trwałości – jeśli paznokcie będą bardzo ładne wizualnie, ale nie będą trwałe, to mija się to troszkę z celem. Klientki przychodzą do salonu po estetyczne, trwałe paznokcie – jedno z drugim musi iść w parze, inaczej nie zatrzymamy stałych klientek w naszych salonach.
To jak to wszystko się trzyma przy tak małej ilości produktu?
Po pierwsze, płytka ma na sobie tak mało produktu, że kompletnie nie jest przeciążona. Dzięki prawidłowo dobranej bazie i odpowiedniej ilości zaaplikowanej na paznokieć nie będą powstawały zapowietrzenia, a – jak wiemy – zapowietrzenia niszczą warstwę dorsalną. Najczęstszym obszarem, gdzie coś zaczyna się łamać lub odpryskiwać, jest wszystko to, co wychodzi poza łożysko, zwłaszcza gdy naturalna płytka jest miękka. Uniesienie wolnego brzegu daje nam możliwość pozbycia się tego problemu. Paznokcie modelowane na płasko skracamy najczęściej na końcu, po aplikacji topu. Dzięki temu uzyskujemy piękny, ostry kształt jak z foremki oraz odpowiednią grubość produktu na wolnym brzegu. Właśnie ten nadmiar żelu usuwamy za pomocą frezu. Zostawiamy grubość karty kredytowej, co znacznie zwiększa trwałość, zwłaszcza w kwadratowych kształtach, gdzie przy zbyt cienkim tunelu często dochodzi do uszczerbienia któregoś z rogów podczas codziennych czynności.
Pamiętajmy o tym, że klientki mają teraz dostęp do wiedzy z internetu oraz mogą porównać swoje paznokcie do stylizacji np. z Instagrama. Jeśli tam będą widziały lekkie, smukłe, estetyczne prace, a na swoich dłoniach ciężkie, grube paznokcie z wysuszonymi skórkami, to niestety nie będą skłonne zapłacić więcej za taką usługę lub – co gorsza – już nie wrócą do nas na kolejną wizytę.
Nadal wśród młodych klientek przeważają długie, mocno zdobione stylizacje. Jednak kobiety 30+ będą chętnie wybierały rozwiązania szybkie oraz takie, które długo będą wyglądały świeżo i nie będą wymagały dodatkowych poprawek między wizytami. Warto więc zgłębić tajniki stylizacji modelowanych na płasko i pokazać swoim klientkom nową erę stylizacji paznokci.






