Z tego artykułu dowiesz się:
- dlaczego zapowietrzenia nie zawsze są winą produktu i gdzie naprawdę szukać przyczyny problemu,
- jakie 6 najczęstszych błędów wpływa na trwałość stylizacji i prowadzi do zapowietrzeń,
- jak świadoma analiza techniki pracy pomaga eliminować problemy zamiast ciągłego zmieniania baz i żeli.
Jak stylistka może świadomie szukać przyczyny problemu? Nowa baza. Nowy primer. Nowy żel. I znowu to samo.
Zapowietrzenia to jeden z najczęstszych problemów, z którymi stylistki piszą do mnie w wiadomościach. I prawie zawsze rozmowa zaczyna się tak samo: „Asia, zmieniłam bazę i nadal mi się zapowietrza. Co polecasz zamiast tej?”
Odpowiedź, której szukają, brzmi: kolejny produkt, który magicznie sprawi, że ich problemy znikną.
Tymczasem odpowiedź, której naprawdę potrzebują, jest zupełnie gdzie indziej.
W tym artykule chcę pokazać Ci, jak podejść do zapowietrzeń świadomie, czyli nie od strony produktu, tylko od strony analizy. Bo zapowietrzenie to nie wyrok i nie wina bazy. To sygnał. I jak każdy sygnał, ma przyczynę, którą można znaleźć, jeśli wiesz, gdzie patrzeć.
Dlaczego zmieniamy produkty zamiast szukać przyczyny?
To jest bardzo ludzki odruch. Produkt jest czymś konkretnym – możesz go kupić, zmienić, wymienić. Daje Ci poczucie działania, że „coś z tym robię.”
Analiza własnej techniki wymaga czegoś trudniejszego…
Zatrzymania się, obserwacji i gotowości na to, że problem może leżeć w czymś, co robimy sami.
Kursy bardzo często uczą nas tylko kroków. Krok pierwszy, krok drugi, krok trzeci. Rzadko uczą nas obserwacji, co się dzieje z produktem na płytce, dlaczego w tym konkretnym miejscu pojawia się problem, jakie sygnały daje nam skóra albo płytka zanim jeszcze sięgniemy po bazę.
I właśnie w tej luce mieszkają zapowietrzenia.
Sześć miejsc, gdzie zaczyna się problem
Zanim zmienisz produkt, sprawdź każde z tych sześciu miejsc. Jedno z nich niemal zawsze jest przyczyną.
- Analiza płytki przed stylizacją
Każda płytka jest inna. Inna grubość, inna powierzchnia, inne nawilżenie, inne zmiany. Praca bez analizy płytki to praca w ciemno – nakładasz produkt na coś, czego nie znasz.
Przed każdą stylizacją warto zadać sobie kilka pytań: Jaki jest stan płytki, czy jest odwodniona, czy są na niej białe plamy świadczące o osłabieniu, czy ma zmiany, które wykluczają stylizacje tj. onycholiza? Czy jest coś, co wymaga szczególnego podejścia? Jak wygląda skóra wokół – sucha, wilgotna, z mocno przyrośniętymi skórkami?
Odpowiedzi na te pytania zmieniają decyzje, które podejmujesz przed rozpoczęciem pracy. I właśnie dlatego mają bezpośredni wpływ na to, czy baza będzie się trzymać czy jednak nie.
- Przygotowanie powierzchni
To jest etap, który najczęściej bywa skracany. Szczególnie kiedy mamy mało czasu, kiedy klientka spóźniła się, kiedy za chwilę następna wizyta.
To warunek konieczny do tego, żeby cokolwiek trzymało.
Jednym z najważniejszych etapów, który odpowiada – myślę, że spokojnie w 70% za trwałość stylizacji – to etap, który pierwotnie był bagatelizowany…
Oczywiście chodzi tu o ściąganie stylizacji. Jeśli zrobimy to nieodpowiednim frezem, na zbyt niskich obrotach, pracując w jednym miejscu – to przepiłowania i osłabienie płytki gwarantowane, a co za tym idzie?
Zapowietrzenia, których tak bardzo chcemy uniknąć…
Kolejny krok, na który powinnaś bardziej zwrócić uwagę to matowienie. Nie wchodzę w dyskusję czy robi się to bufferem czy mandrelem. Najważniejsza jest gradacja – max. 180 lub 240. (jeśli robisz to mandrelem, to proszę – używaj niskich obrotów, takie 5-7 tys, jak do opracowania skórek)
Sprawdź płytkę pod światło, czy nie zostały jakieś “błyszczące miejsca” bo to tam baza może się nie zakotwiczyć.
Opracowanie skórek – czy zostały usunięte w taki sposób, żeby żaden nabłonek nie został na płytce, na którą będziesz nakładać produkt.
- Ilość produktu
Za dużo produktu to jeden z najczęstszych błędów technicznych i jeden z najczęstszych powodów zapowietrzeń.
Sama kiedyś byłam uczona budowania ogromnych apexów, im grubiej tym lepiej będzie się trzymać…
Na szczęście świadomość pracy rośnie. Chciałabym byś zwróciła uwagę na płytkę, z którą pracujesz, a w szczególności na jej ruchome strefy. Tak, płytka ma takie miejsca i znajdują się one przy skórkach (strefa obłączka/lunuli) oraz przy wałach
bocznych/lateralnych – tam produktu musi być rozłożony bardzo cienko, by uniknąć bolesnych pęknięć w strefie stresu i denerwujących zapowietrzeń od skórek.
Ale żelu musi być też więcej – właśnie w strefie apexu (bez bułek!) oraz na wolnym brzegu, by wzmocnić paznokieć i zminimalizować ryzyko odpryśnięć przez wypiłowanie naturalnego paznokcia od spodu.
- Technika aplikacji
To jak nakładasz produkt, ma ogromne znaczenie. Kierunek pędzla, kąt, nacisk – to wszystko wpływa na to, jak produkt układa się na płytce.
Najczęstsze błędy techniczne przy aplikacji żelu to: zbyt mocny nacisk pędzlem, który wpycha produkt zbyt blisko skórek i na boki paznokcia (właśnie w te strefy o których pisałam wyżej); zbyt szybki ruch, który nie pozwala produktowi ułożyć się równomiernie i dodatkowo możesz mieć ryzyko dotknięcia skórek, a jak to się zadzieje – to żel spłynie właśnie w to miejsce i zapowietrzenie gotowe…
- Polimeryzacja
Lampa to nie jest etap, który „zrobi swoje sam”. Czas polimeryzacji, moc lampy, ułożenie dłoni – to wszystko wpływa na to, czy produkt utwardzi się prawidłowo.
Produkt, który nie jest właściwie spolimeryzowany, nie tworzy trwałej warstwy. A kolejna warstwa nałożona na nieprawidłowo nieutwardzony żel – to gotowy przepis na zapowietrzenie, odchodzenie lub odprysk.
Rób regularnie test lamp i sprawdzaj, czy produkt, który utwardzasz na pewno się spolimeryzował… To, że produkt jest twardy, wcale tego nie oznacza – jeśli po odklejeniu warstwy budującej od papierka, pod spodem jest nieutwardzony produkt – właśnie znalazłaś przyczynę zapowietrzeń centralnych.
- Schemat pracy
Zapowietrzenia mogą być też wynikiem nie jednego konkretnego błędu, tylko nieuporządkowanego schematu pracy jako całości. Kiedy każda stylizacja wygląda trochę inaczej – inny czas, inna ilość produktu, inna kolejność kroków, trudno znaleźć przyczynę problemu, bo nie ma punktu odniesienia.
Powtarzalny schemat pracy daje Ci coś bardzo cennego: możliwość analizy. Jeśli robisz zawsze tak samo i coś nie wychodzi, wiesz, że przyczyna jest konkretna, nie przypadkowa. Możesz ją zlokalizować i wyeliminować.
Bez schematu każda stylizacja to osobna przygoda. Ze schematem – każda stylizacja to dane.
Tyle i aż tyle… A to tylko 6 punktów – uwierz mi, jest ich o wiele, wiele więcej… Ale o tym na szkoleniach 🙂
Co to zmienia w codziennej pracy?
Stylistka, która szuka przyczyny zamiast zmieniać produkt, robi coś bardzo ważnego -buduje wiedzę o swojej własnej pracy. Z każdym problemem, który analizuje, z każdą przyczyną, którą znajdzie staje się lepsza nie dlatego, że ma lepsze produkty, tylko dlatego, że lepiej rozumie to, co robi.
I to jest właśnie różnica między pracą na wyczucie a pracą świadomą.
Zapowietrzenia nie znikną dzięki nowej bazie. Znikną wtedy, kiedy zrozumiesz, dlaczego się pojawiają i wyeliminujesz przyczynę.
Nowy produkt daje nadzieję. Analiza daje odpowiedź.






