Koszyk
Kobieta z długimi rzęsami w salonie kosmetycznym. Zabieg przedłużania rzęs
Źródło: iStock-Luda311

Cena a jakość – nie konkuruj ceną

| Autor: Michalina Mielnicka

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego konkurowanie ceną w branży beauty prowadzi do utraty rentowności, wypalenia zawodowego i przyciągania niewłaściwych klientów,
  • jak cena wpływa na postrzeganie jakości usług oraz w jaki sposób budować autorytet zamiast obniżać stawki,
  • jakie ryzyka prawne, finansowe i wizerunkowe niesie zaniżanie cen oraz dlaczego świadoma wycena jest fundamentem bezpiecznego i stabilnego biznesu.

Z perspektywy psychologa, pasjonatki marketingu, a przede wszystkim osoby z ponad trzynastoletnim stażem w branży beauty, muszę poruszyć jeden z najbardziej destrukcyjnych trendów, jaki od lat obserwuję wśród stylistek. Zbyt często na salach szkoleniowych spotykam się z paraliżującym lękiem przed podniesieniem cen i desperackim wyścigiem do najniższej stawki. Wiele osób, od początkujących po naprawdę świetne, doświadczone profesjonalistki, żyje w błędnym przekonaniu, że obniżenie ceny to jedyny skuteczny sposób na zapełnienie kalendarza rezerwacji. Konkurując wyłącznie kwotą na cenniku, wpadamy w śmiertelną dla biznesu pułapkę. Przyciągamy do siebie najmniej lojalnego klienta, tak zwanego poszukiwacza promocji, który przy pierwszej możliwej okazji odejdzie do kogoś, kto zaoferuje ten sam zabieg o przysłowiowe kilka złotych taniej. Co gorsza, drastycznie zaniżając stawki, na własne życzenie odbieramy sobie przestrzeń na rozwój, pracę na produktach najwyższej jakości, inwestowanie w kolejne szkolenia i budowanie stabilnej, rentownej marki, opartej na prawdziwym autorytecie. Jak to zmienić?

Czym jest cena?

W psychologii konsumenta cena nie jest bowiem jedynie barierą zakupu czy suchą liczbą, ale najsilniejszym nośnikiem informacji o wartości i standardzie samej usługi. Docelowa grupa odbiorców, do której kieruję swoje usługi, to kobiety świadome, ceniące sobie bezkompromisową jakość i chętnie korzystające z merytorycznych poleceń. Uściślenie, kto jest naszym potencjalnym odbiorcą bardzo upraszcza wyznaczenie widełek cenowych naszych usług. Kiedy wyceniacie pełną stylizację rzęs czy zaawansowaną laminację brwi drastycznie poniżej stawek rynkowych, podświadomie wysyłacie w eter bardzo niebezpieczny sygnał ostrzegawczy. Świadoma klientka, widząc rażąco niską kwotę, natychmiast zaczyna się zastanawiać, z czego ona wynika. Czy stylistce brakuje podstawowych umiejętności? Czy oszczędza na preparatach i ich jakości? Klientka, dla której absolutnym priorytetem jest jej własne zdrowie, estetyka twarzy i bezpieczeństwo, nigdy nie szuka najtańszej opcji, ale tej, która budzi jej największe zaufanie. Paradoksalnie, podnosząc ceny i odpowiednio, pewnie komunikując swoją eksperckość, naturalnie odcinacie się od osób roszczeniowych, zyskując w zamian klientki gotowe zapłacić adekwatną kwotę za Wasz profesjonalizm, czas i spokój ducha.

Jako biegła sądowa z zakresu kosmetologii widzę jeszcze ciemniejszą stronę tej wyniszczającej wojny cenowej, która bardzo często kończy się na wokandzie. W gabinecie, w którym zabiegi wyceniane są na absolutnej granicy opłacalności lub wręcz poniżej niej, w pierwszej kolejności oszczędza się na tym, czego klientka nie jest w stanie dostrzec gołym okiem natychmiast po wejściu do salonu. Znikają jednorazowe narzędzia, sterylizacja narzędzi przerywających ciągłość naskórka bywa zastępowana pobieżnym spryskaniem ich płynem do dezynfekcji, a przebadane dermatologicznie preparaty ustępują miejsca tanim zamiennikom z niepewnych, nieautoryzowanych źródeł, nierzadko pozbawionym kart charakterystyki. To najkrótsza i najbardziej bolesna droga do tragedii.

Rentowność usług

Musimy uświadomić sobie, że rygorystyczne procedury higieniczne, legalna umowa na utylizację odpadów medycznych, pełen pakiet ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej, wysokiej klasy preparaty oraz nieustanne szkolenia i starty w mistrzostwach kosztują ogromne pieniądze. Pod żadnym pozorem nie możemy fundować tego podstawowego bezpieczeństwa swoim klientkom z własnej, prywatnej kieszeni, pracując po kilkanaście godzin dziennie za stawkę, która ledwo pokrywa koszty stałe prowadzenia działalności. Praca to oczywiście ogromna pasja – ale pasja, która nie przynosi zysku, bardzo szybko zamienia się w głębokie wypalenie zawodowe. Kiedy jesteście przemęczone, sfrustrowane brakiem płynności finansowej i zmuszone do przyjmowania klientek taśmowo, byle tylko spiąć miesięczny budżet, drastycznie rośnie ryzyko błędu w sztuce, co ponownie zbliża Was do widma roszczeń prawnych i odpowiedzialności odszkodowawczej.

Nie zaniżaj

Niestety, wina za zaniżanie cen rynkowych nie leży wyłącznie po stronie wymagających klientek, ale bardzo często tkwi głęboko w głowach samych stylistek. Z psychologicznego punktu widzenia to klasyczny syndrom oszusta. Mimo ukończonych kilkunastu szkoleń, zdobytych pucharów na prestiżowych mistrzostwach i lat spędzonych z pęsetami w dłoni, wciąż wewnętrznie czujemy, że nie jesteśmy wystarczająco dobre, by cenić się wyżej. Zadręczamy się myślami, że jeśli podniesiemy cenę o dwadzieścia złotych, kalendarz z dnia na dzień zaświeci pustkami, a stałe klientki odwrócą się z oburzeniem. To projekcja własnych lęków, a nie realna ocena sytuacji biznesowej. Prawda jest taka, że zmiana cennika zawsze wiąże się z rotacją w bazie klientów i jest to całkowicie naturalny proces ewolucji każdego zdrowego przedsiębiorstwa. Odejście kilku osób, dla których jedyną wartością była niska cena, robi fizyczne i mentalne miejsce dla nowych klientek – tych, które szukają jakości, trwałości i bezpiecznych procedur, a których wcześniej nie miałyśmy kiedy zaprosić w przeładowanym, nisko marżowym grafiku.

Jak zatem skutecznie wyrwać się z tego błędnego koła i przestać konkurować najniższą stawką? Kluczem jest mądra edukacja rynku i systematyczne, konsekwentne budowanie własnego autorytetu. Zamiast publikować w przestrzeni social mediów kolejne grafiki z desperackimi rabatami na wolne terminy, zacznijcie opowiadać swoim odbiorcom, z czego realnie wynika Wasza cena. Pokażcie kulisy przygotowania stanowiska pracy ze szczególnym naciskiem na higienę, pochwalcie się nowym dyplomem zdobytym na trudnych warsztatach, wyjaśnijcie krok po kroku, dlaczego używanie konkretnego, produktu minimalizuje ryzyko wystąpienia możliwych powikłań. Sprzedawajmy nie tylko sam fizyczny aspekt wykonania zabiegu, ale całe doświadczenie: intymną atmosferę gabinetu, pełne skupienie na detalu, empatię, uważne wysłuchanie potrzeb i gwarancję stuprocentowego bezpieczeństwa, popartą Waszą bezwzględną wiedzą. Kiedy klientka w pełni zrozumie, że w cenie zabiegu otrzymuje lata Waszych wyrzeczeń, setki godzin spędzonych na doskonaleniu techniki i bezkompromisową dbałość o jej zdrowie, sama cyfra na cenniku przestanie być głównym kryterium jej wyboru. Zbudujecie w ten sposób relację opartą na lojalności, a Wasza firma wreszcie zacznie przynosić dochody współmierne do wkładanego w nią wysiłku. Zmiana wyceny własnej pracy wymaga odwagi, ale jest to krok absolutnie niezbędny, jeśli pragniemy przestać być jedynie rzemieślnikami walczącymi o przetrwanie, a chcemy stać się pożądanymi ekspertami.

Michalina Mielnicka

Wieloletnia stylistka, autoryzowana instruktorka stylizacji brwi i rzęs, wielokrotna międzynarodowa laureatka mistrzostw oraz sędzia. Od 2022 roku współtworzy swoją grupę instruktorów - ExpertSpot by Pimp My Lashes. Od 2023 objęła status biegłego sądowego z zakresu stylizacji brwi i rzęs przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku. W ciągu kilku lat zaufało jej już ponad 1000 kursantek, wielokrotnie zdobywając tytuł Instruktora Roku. W wolnych chwilach z przyjemnością dzieli się swoją wiedzą na branżowych spotkaniach stacjonarnych i online, wydając e-booki oraz tworząc materiały edukacyjne do branżowej prasy i portali.