Koszyk
Zabieg peelingu chemicznego twarzy z serum z retinolem
Źródło: iStock_Ruslan malysh

Kwasy okiem kosmetologa

| Autor: Patrycja Gerasik-Marciniak

Z tego artykułu dowiesz się:

  • dlaczego stężenie kwasu nie świadczy o sile działania preparatu,
  • kiedy sezonowość zabiegów nadal ma znaczenie,
  • jak prawidłowo planować indywidualne protokoły kwasowe,
  • dlaczego nowoczesna kosmetologia odchodzi od schematów w doborze peelingów.

Peelingi chemiczne pozostają jednym z najważniejszych narzędzi pracy kosmetologa, jednak współczesna kosmetologia odchodzi od schematycznego doboru kwasów. O skuteczności terapii decydują dziś nie tylko rodzaj preparatu czy jego stężenie, ale przede wszystkim właściwa kwalifikacja klienta, ocena kondycji skóry oraz świadome planowanie całego protokołu zabiegowego.

Kwasy od lat zajmują ważne miejsce w kosmetologii gabinetowej. Zmieniają się technologie, pojawiają się nowe procedury i preparaty, jednak kontrolowane złuszczanie chemiczne nadal pozostaje jednym z podstawowych narzędzi pracy kosmetologa.

Nowoczesna kosmetologia zaczyna się od diagnozy

Współczesne podejście do kwasów zdecydowanie różni się jednak od tego sprzed kilkunastu lat. Coraz rzadziej celem jest samo intensywne złuszczanie, a coraz częściej – świadome oddziaływanie na określony problem skóry przy możliwie dobrze kontrolowanej odpowiedzi pozabiegowej.

Dlatego wybór preparatu nie powinien zaczynać się od pytania: „Jaki kwas zastosować?”, lecz od oceny skóry, jej aktualnej kondycji, fototypu, problemu estetycznego, dotychczasowej pielęgnacji oraz możliwości regeneracyjnych.

Znaczenie mają również pora roku, ekspozycja na promieniowanie UV, planowane wyjazdy, stosowane leki i kosmetyki oraz gotowość klienta do przestrzegania zaleceń pozabiegowych. Obowiązkiem kosmetologa jest nie tylko znajomość poszczególnych kwasów i ich grup, ale przede wszystkim umiejętność świadomego doboru preparatu do potrzeb konkretnej skóry.

Nie każdy kwas działa tak samo

Do alfa-hydroksykwasów (AHA) należą między innymi kwas glikolowy, mlekowy i migdałowy. Różnią się wielkością cząsteczki, właściwościami oraz dynamiką działania, dlatego nie powinny być traktowane jako jedna, jednorodna grupa.

Najważniejszym przedstawicielem betahydroksykwasów (BHA) jest kwas salicylowy. Jego lipofilowy charakter sprawia, że jest szczególnie przydatny w pielęgnacji skóry tłustej, łojotokowej, z zaskórnikami i tendencją do powstawania zmian zapalnych.

Nie oznacza to jednak, że każda skóra trądzikowa wymaga intensywnego złuszczania. Skóra z aktywnym stanem zapalnym, uszkodzoną barierą hydrolipidową, podrażniona niewłaściwą pielęgnacją lub nadmiernie przesuszona preparatami przeciwtrądzikowymi często wymaga najpierw wyciszenia i odbudowy. Zwiększenie intensywności peelingu w takiej sytuacji może jedynie pogłębić dyskomfort i reaktywność.

Polihydroksykwasy (PHA), takie jak glukonolakton czy kwas laktobionowy, umożliwiają prowadzenie delikatniejszych procedur złuszczających. Są interesującym rozwiązaniem dla skór wrażliwych, reaktywnych i wymagających łagodniejszego postępowania. Nie należy jednak utożsamiać określenia „łagodny” z „pozbawiony ryzyka”. Każda substancja złuszczająca wymaga oceny stanu bariery naskórkowej oraz właściwej kwalifikacji do zabiegu.

W praktyce gabinetowej wykorzystuje się również substancje wykraczające poza klasyczny podział AHA, BHA i PHA, między innymi kwas azelainowy, pirogronowy czy traneksamowy.

Sezonowość nadal ma znaczenie, ale nie jest jedynym kryterium

Przez wiele lat obowiązywała prosta zasada: kwasy wykonujemy jesienią i zimą, a wiosną oraz latem rezygnujemy z peelingów chemicznych. Dziś takie podejście jest zbyt dużym uproszczeniem.

O możliwości wykonania zabiegu powinny decydować przede wszystkim rodzaj preparatu, jego stężenie i pH, ilość wolnego kwasu, sposób aplikacji, intensywność procedury, fototyp, kondycja skóry oraz rzeczywista ekspozycja klienta na promieniowanie UV.

Nie oznacza to oczywiście, że sezonowość przestała mieć znaczenie. Intensywne procedury złuszczające zdecydowanie łatwiej planować w okresach mniejszego nasłonecznienia. Latem natomiast należy zachować szczególną ostrożność, wybierać zabiegi o mniejszym potencjale drażniącym oraz bezwzględnie przestrzegać zasad fotoprotekcji.

Stężenie to nie wszystko

Jednym z najczęstszych błędów jest ocenianie „mocy” peelingu wyłącznie na podstawie procentowego stężenia kwasu. Tymczasem o jego działaniu decyduje znacznie więcej parametrów.

Znaczenie mają między innymi pH preparatu, ilość wolnego kwasu, rodzaj podłoża, czas kontaktu ze skórą, liczba warstw, sposób przygotowania skóry, wcześniejsze procedury oraz indywidualna kondycja bariery naskórkowej.

Dwa preparaty zawierające ten sam kwas w identycznym stężeniu nie muszą więc działać w taki sam sposób. Dlatego profesjonalny protokół zabiegowy powinien opierać się na zaleceniach konkretnego producenta, a nie na przenoszeniu czasu aplikacji czy liczby warstw z innego produktu.

Protokół powinien być indywidualny

Najważniejszą zmianą we współczesnym podejściu do peelingów chemicznych jest odejście od schematycznego myślenia: „na przebarwienia ten kwas, na trądzik inny, a na anti-aging jeszcze inny”.

Skóra nie funkcjonuje według tabeli. Dwie osoby z podobnymi przebarwieniami mogą wymagać zupełnie różnych procedur. Jedna będzie dobrze tolerowała serię intensywniejszych peelingów, podczas gdy u drugiej priorytetem okaże się odbudowa bariery naskórkowej i ograniczenie stanu zapalnego.

Dobry protokół kwasowy jest więc indywidualny, stopniowany i regularnie modyfikowany na podstawie reakcji skóry. Kosmetolog powinien wiedzieć nie tylko, jaki preparat zastosować, ale również, kiedy zmniejszyć intensywność terapii, kiedy zmienić substancję aktywną, a przede wszystkim – kiedy z zabiegu zrezygnować.

Podsumowanie

Kwasy pozostają jednym z najbardziej uniwersalnych narzędzi współczesnej kosmetologii gabinetowej. Ich skuteczność nie wynika jednak z wysokiego stężenia ani spektakularnego złuszczania. Wynika z prawidłowej kwalifikacji klienta, znajomości mechanizmu działania preparatu, właściwego planowania terapii oraz umiejętności obserwacji reakcji skóry.

We współczesnej kosmetologii nie chodzi już o to, aby złuszczać mocniej. Chodzi o to, aby działać precyzyjniej.

Patrycja Gerasik-Marciniak

Z wykształcenia kosmetolog i trener, obecnie wykładowca Warszawskiej Akademii Medyczno-Techniczna Nauk Stosowanych. Pasjonuje się holistycznym podejściem do profesjonalnych zabiegów pielęgnacyjnych. Uważa, że połączenie manualnych technik relaksacji z preparatami chemicznymi, przy zastosowaniu urządzeń high tech, daje efekty porównywalne z zabiegami medycyny estetycznej.