Z tego artykułu dowiesz się:
-
- co to są stymulatory tkankowe,
- jak można je dobrze wykorzystać i jakie są tego korzyści,
- czego należy się wystrzegać w walce ze zmarszczkami.
Stymulatory tkankowe to szeroka i bardzo modna grupa produktów, powszechnie oferowanych w gabinetach estetycznych. Większość pacjentów wie, na czym polega procedura ich zastosowania, a gabinety chętnie ją wykonują. Co więcej, ich użycie jest zdecydowanie bezpieczniejsze od stosowania wypełniaczy tkankowych.
Stymulacja skóry stała się standardem w ofercie. Czy jednak fakt ten to wszystko, czego możemy oczekiwać od stymulatorów tkankowych, czy też możemy chcieć więcej, a terapia z ich wykorzystaniem może być jeszcze skuteczniejsza? Zdecydowanie to drugie. Przyjrzyjmy się zatem możliwościom, jakie one oferują.
Rodzaje stymulatorów tkankowych
Stymulatory tkankowe to grupa produktów, która nie jest jednorodna. Wyróżniamy w niej takie, które:
-
- wywołują proliferację fibroblastów,
-
- odbudowują i regenerują tkanki poprzez dostarczenie im budulca,
-
- przyspieszają metabolizm komórek oraz działają antyoksydacyjnie,
-
- stymulują podziały komórkowe.
Mając powyższe na uwadze, możemy je rozpatrywać jako samodzielne produkty lub łączyć niektóre z nich, uzyskując zwiększone możliwości zabiegowe i efekt terapeutyczny u pacjenta – np. łącząc fragmentaryczny kwas hialuronowy z bursztynowym i aminokwasami, zapewniamy pacjentowi bardzo szerokie spektrum działania, które zaspokaja wiele potrzeb starzejącej się skóry.
Przyglądając się jej możliwościom, można również jasno stwierdzić, że grupa ta sprawdzi się nie tylko w procesie stymulacji skóry właściwej, ale będzie niezwykle pomocna w utrzymaniu młodości więzadeł naszej skóry. Proces starzenia dotyka nie tylko skórę, ale też tkankę mięśniową, tłuszczową, kostną, a także wspomniane więzadła, stanowiące strukturę łącznotkankową. To właśnie one odpowiadają za utrzymanie skóry w strukturze 3D, czyli za tak zwaną kompartmentację skóry.
Sieci więzadeł, przypominające swoim wyglądem drzewo z korzeniami, tworzą włókniste kolumny. Biegną one od okostnej, poprzez warstwę SMAS, i rozgałęziają się w warstwie podskórnej. Podzielone są na więzadła prawdziwe i pozorne, jednak w analizie procesu starzenia wszystkie one mają znaczenie. Zwiotczenie więzadeł doprowadza do redystrybucji tkanek, potocznie nazywanej marszczeniem się skóry.
Więzadła podtrzymują skórę w kluczowych dla niej miejscach. Jak wspomniałam, anatomicznie wyodrębniany cztery więzadła prawdziwe: wiązadło zatrzymujące jarzmo (ZRL), więzadło zatrzymujące oczodół (ORL), a także więzadło policzkowo-szczękowe (BMRL) oraz więzadło zatrzymujące żuchwę (MRL).
Wpływ wieku na więzadła
Przed rozpoczęciem procesu starzenia, kiedy więzadła są w znakomitej kondycji, wszystkie tkanki twarzy znajdują się na swoim miejscu. Problem zaczyna się z wiekiem – wtedy więzadła uginają się, a poszczególne segmenty twarzy przesuwają się wraz z tkankami, które je wypełniają. W konsekwencji ich osłabienia pojawiają się bruzdy i wypukłości – proces grawitacji wygrywa z uwagi na nacisk tkanek i brak możliwości utrzymania ich w poszczególnych segmentach twarzy.
Pojawiają się tzw. worki pod oczami, często także zmiana nazywana doliną łez, a pomiędzy więzadłem podtrzymującym oko i policzkiem częstokroć ujawnia się wybrzuszenie nazywane „malar moud”. Dodatkowo, ze względu na nacisk sporej masy policzka, pojawia się bruzda nosowo-wargowa. Idąc dalej, opada i wybrzusza się segment twarzy przy linii żuchwy, tym samym zaburzając nam owal twarzy.
Nie brzmi to optymistycznie, ale w moim odczuciu to niezwykle ważny element anatomiczny, często pomijany w stymulacji – co doprowadza do dalszych konsekwencji podczas podawania wypełniaczy tkankowych. Ujmując to najprościej, zwiększenie objętości niektórych rejonów twarzy bez wcześniejszego wzmocnienia więzadeł daje opłakane w skutkach rezultaty, takie jak nienaturalny i nieco zniekształcony wygląd pacjenta.
Przykładem poważnego błędu w ominięciu terapii więzadeł jest podanie wypełniacza tkankowego w tzw. dolinę łez. Niestety, często większość pracy w tym rejonie polega na podaniu wypełniacza tkankowego dokładnie w miejscu wgłębienia, a to właśnie tu znajdują się więzadła. Należy zapamiętać, że taka technika pracy, bez wcześniejszego wzmocnienia więzadeł, niszczy je w zasadzie bezpowrotnie. Jak pokazują badania kliniczne, podanie wypełniacza na bazie kwasu hialuronowego czy to poniżej, czy powyżej, obciąża policzek – co w konsekwencji doprowadzi do zwiększenia „nawisu”, czyli widoczności powstałej już bruzdy.
Nie zagłębiając się w szczegóły anatomii, należy zwrócić uwagę, że to niejedyny błąd polegający na braku wzmocnienia więzadeł przy podaniu kwasu hialuronowego. Badacze wykazali bowiem, że bez wcześniejszego ich wzmocnienia bezzasadne będzie także wypełnianie fałdu nosowo-wargowego. Dlaczego? Powód jest banalnie prosty – nie działamy na przyczynę jego powstania, a jedynie maskujemy skutki. Wprawdzie poprawimy estetykę twarzy, nie powodując tak opłakanych skutków, jak w przypadku pracy w obrębie doliny łez, ale nie tędy droga do osiągnięcia holistycznego efektu w toku pracy z pacjentem.
TECHNIKA LIGAMENTS SH
6 punktów iniekcji + 1 punkt na brodzie1. Okolice więzadła podtrzymującego oczodół2. Więzadło jarzmowe3. Powięź przeduszna4. Więzadło żwaczowe górne/powierzchowna poduszka tłuszczowa5. Więzadło przedżwaczowe6. Okolica więzadła żuchwowego7. Broda
Podsumowując zatem, zastosowanie stymulatorów tkankowych to znacznie więcej niż działanie w obrębie skóry właściwej. To także możliwość uzyskania stabilizacji rusztowania skóry. Nie można zapominać o pracy dla dobra pacjenta w perspektywie wieloletniej, nie zaś jedynie wykonania pojedynczego zabiegu, Oczywiście, ważnym aspektem jest tutaj również dobór odpowiedniego stymulatora lub połączenia produktów – co będzie determinowało końcowe efekty terapii.
Pamiętaj, działaj w ramach mądrego, dobrze zaplanowanego procesu. Mezoterapia, stymulatory tkankowe w obrębie skóry, stymulatory tkankowe wzmacniające więzadła, wypełnienie tkankowe – to wszystko znajdzie zastosowanie w jego ramach.






