Z tego artykułu dowiesz się:
- o negatywnym wpływie stresu na stan skóry,
- w jaki sposób kosmetolog diagnozuje stan skóry w korelacji ze stresem,
- o holistycznym ujęciu skóry.
Stres to zjawisko przedstawiane w zdecydowanie negatywny sposób. Oskarżane jest o wszystko: od pojawienia się siwych włosów po zaostrzenie się chorób przewlekłych. Skórze jako naszemu największemu organowi także nie są obce kryzysy egzystencjalne. I to całkiem dosłownie.Gdy z jakiegoś powodu mentalnie przeżywamy trudną sytuację, mamy ochotę rzucić wszystko i zaszyć się w domu, naskórek rozpoczyna własny survival, a mieszki włosowe, keratynocyty i gruczoły łojowe organizują wewnętrzny protest.Stres to nie tylko psychikaNa początek wyjaśnijmy, stres to nie tylko panika przed kolokwium czy histeria, bo spóźnił się tramwaj. To biologiczna reakcja na wszystko, co wytrąca organizm z równowagi. Do takich odpowiedzi można zaliczyć: infekcję, niedobór snu, niewłaściwą dietę zdominowaną przez energetyki i chipsy, a także emocje. Pamiętajmy, że odczucia mogą być dwojakie – te niemiłe, ale i te przyjemne, ekscytujące i zapowiadające zmiany, jak przeprowadzka czy ślub.Stres wyzwala kaskadę neurohormonalną z udziałem osi powiązań między podwzgórzem, przysadką i nadnerczami, czyli HPA (ang. hypothalamic-pituitary-adrenal axis). Skóra bardzo często ma lokalną wersję wielu elementów organizmu i tak jest też tym razem. Działa jak dobrze prosperujący oddział terenowy korporacji centralnej.Układ HPA koordynuje wydzielanie glikokortykosteroidów (takich jak kortyzol) z kory nadnerczy do krwi, dzięki czemu odpowiada za przygotowanie organizmu na stres.Ponadto oś HPA bierze udział w regulowaniu emocji i nastroju, a jej aktywność jest zależna od działania neuroprzekaźników, takich jak glutaminian, kwas γ-aminomasłowy (GABA) czy serotonina, oraz neurosteroidów.Organ neuroendokrynnySkóra to nie tylko zespół komórek odczuwających i reagujących na dotyk, ale też miejsce, które myśli, planuje i reaguje – przynajmniej biochemicznie. Keratynocyty, melanocyty, fibroblasty, czyli komórki zlokalizowane w skórze, produkują lokalnie kortykoliberynę (CRH), adrenokortykotropinę (ACTH) i kortyzol.Co więcej, komórki te posiadają też receptory na te związki. Gdy stresujesz się na przykład wystąpieniem publicznym, skóra wie o tym od razu i nie jest z tego powodu zadowolona.Reakcje na stresW badaniach naukowych wykazano, że już kilka godzin umiarkowanego stresu może pogorszyć funkcję bariery naskórkowej za pośrednictwem wzrostu TEWL i spadku poziom lipidów. Zaburzona jest w takiej sytuacji także mikrobiota. Stresujące sytuacje powodują wzrost stężenia substancji P i innych neuropeptydów, które z kolei aktywują komórki tuczne, takie jak mastocyty, charakterystyczne dla wystąpienia stanu zapalnego.W efekcie pojawiają się: rumień, świąd, pieczenie i… drapanie. To z kolei w ramach reakcji łańcuchowej rodzi infekcje i nadkażenia z zadrapania. Stan ostrego stresu to wstęp do prawdziwego problemu, jakim jest przewlekłe narażenie skóry na wzburzenie. Wersja długoterminowa, czyli przewlekły stres, to zdecydowanie cichy sabotażysta skóry.Stres przewlekły działa jak niewidzialny program antyestetyczny. Przewlekłe wydzielanie kortyzolu powoduje:
- spadek syntezy kolagenu i wzrost wiotkości skóry,
- osłabienie odporności skóry, zwiększając podatność na trądzik, łuszczycę, AZS i trądzik różowaty,
- mikrokrążenie, przez co skóra wygląda jak po długim locie bez snu (nawet jeśli nigdzie nie leciała),
- spowolnienie procesów regeneracyjnych – badania udowodniły, iż gojenie ran jest nawet o 20 proc. wolniejsze u osób z depresją.
Jeśli dodamy do tego zaburzenia snu, które są częstym towarzyszem stresu, to mamy do czynienia z efektem poszarzałej i zmęczonej skóry, zdecydowanie szybciej ulegającej procesowi starzenia.Lustro organizmuNasz naskórek to dom dla bilionów mikroorganizmów. W przypadku zdrowej skóry żyją one w symbiozie, tworząc tarczę ochronną. Jednak stres jest w stanie rozstroić ten układ, powodując dysbiozę. Bakterie komensalne przestają być grzeczne, a patogeny, jak Staphylococcus aureus czy Cutibacterium acnes, wykorzystują sytuację, namnażając się. Dysbioza to nie tylko infekcje – to również zaburzenie produkcji metabolitów, które wpływają na pH skóry, poziom lipidów i reakcje immunologiczne.Keratynocyty, melanocyty, fibroblasty (na zdjęciu), czyli komórki zlokalizowane w skórze, produkują lokalnie kortykoliberynę, adrenokortykotropinę i kortyzolRola kosmetologaKosmetolog to najczęściej pierwszy diagnosta skóry zestresowanej. Stres skóry nie zawsze jest widoczny klinicznie jako choroba, ale może objawiać się wieloma niespecyficznymi sygnałami, takimi jak: ściągnięcie, pieczenie, zaczerwienienie, utrata blasku, łuszczenie, drobne wypryski, rumień napadowy czy nietolerancja kosmetyków. Rozpoznanie przez specjalistę stresu skórnego może być impulsem do zmiany strategii pielęgnacyjnej, a także do rozmowy z klientem o jego codziennych nawykach i ekspozycji na bodźce.Rozpoznanie przez specjalistę stresu skórnego może być impulsem do zmiany strategii pielęgnacyjnej.Kosmetolog odgrywa więc istotną rolę w identyfikacji objawów przeciążenia skóry, zarówno tych wynikających z powodów fizycznych, środowiskowych, emocjonalnych, jak i stylu życia.Współczesny klient gabinetu kosmetologicznego jest przebodźcowany. Reklamy aktywnych składników, multitasking pielęgnacyjny, trend na natychmiastowe efekty – to wszystko prowadzi do niepotrzebnej i przewlekłej stymulacji skóry, a przede wszystkim jej chronicznego przeciążenia. Kosmetolog powinien pomóc klientowi zrozumieć, że mniej znaczy więcej, a długofalowe wsparcie bariery ochronnej skóry, rytmu biologicznego i mikrobioty to klucz do zdrowia.W edukacji klienta ważne jest zwrócenie uwagi na rolę snu, stresu psychicznego, rytuałów pielęgnacyjnych, higieny psychicznej i sensorycznej. Kosmetolog może i powinien proponować zabiegi neuropielęgnacyjne, które działają nie tylko fizycznie, ale także sensorycznie i emocjonalnie.Dobra praktyka w przypadku skóry w stresie to:– zabiegi barrier-repair z lipidami biomimetycznymi i ceramidami,– masaże twarzy i aromaterapia jako narzędzie wyciszenia układu nerwowego,– preparaty z adaptogenami (ashwagandha, różeniec górski), neurokosmetykami (np. Acetyl Tetrapeptide-2) i łagodzącymi ekstraktami (np. z owsa, alg brunatnych, Centella asiatica).Kosmetolog powinien także pamiętać o ewaluacji własnych działań i unikać nadmiernej stymulacji skóry klientek. Zbyt częste peelingi, intensywne procedury drażniące z wysokimi stężeniami kwasów, retinolu, mikronakłuwanie bez przygotowania skóry – to wszystko może ją przeciążać.Holistyczne ujęcieCoraz więcej badań potwierdza, że leczenie chorób skóry wyłącznie od zewnątrz to działanie tylko objawowe. Dlatego pojawiła się psychodermatologia – dziedzina łącząca dermatologię, psychologię i immunologię. Terapie takie jak: CBT (terapia poznawczo-behawioralna), techniki uważności, joga czy biofeedback pomagają nie tylko poczuć się lepiej, ale zmniejszają objawy skórne, będące efektem dermatoz wywołanych negatywnymi emocjami. Stres nie zawsze jest inicjatorem dermatozy, ale może być tym ostatnim kamyczkiem, który uruchomi lawinę.Relacja kosmetolog–klient to coś więcej niż kontakt usługowy, to często relacja oparta na zaufaniu i emocjonalnej wymianie. Kosmetolog może być wsparciem nie tylko dla skóry klienta, ale też jego psychiki, dając jej przestrzeń na wyciszenie, zredukowanie stresu i odbudowanie poczucia kontroli nad swoim ciałem. Zalecenia kosmetologa mogą obejmować również zmiany w stylu życia: zalecenie regularności snu, aktywności fizycznej, suplementacji adaptogenów czy probiotyków.Kosmetolog to nie tylko osoba pielęgnująca skórę, ale ekspert w zarządzaniu jej stresem. We współczesnym świecie, gdzie bodźce przychodzą z każdej strony, kosmetolog staje się przewodnikiem, zarówno po świecie składników i zabiegów, jak i w drodze do bardziej zrównoważonego podejścia do ciała, emocji i wyglądu.Skóra to dynamiczny, inteligentny organ, który prowadzi własne życie biologiczne. I choć nie potrafi mówić, to daje sygnały w postaci świądu, pieczenia, trądziku i rumienia. Nauczmy się jej słuchać, zanim ulegniemy przewlekłemu stresowi i jego konsekwencjom.






