Koszyk
Profesjonalna kosmetyczka wykonująca zabieg Hydradermabrasian w klinice kosmetycznej. Lekarz używa odkurzacza hydra. Odmładzanie i nawilżanie. Kosmetyka.
Źródło: iStock-Denis-Vyalov

Nowy zabieg w salonie – planujemy inwestycje

| Autor: Marta Fiłoń

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak wybrać atrakcyjny dla klientów zabieg,
  • w jaki sposób myśleć o inwestycji dotyczącej sprzętu w gabinecie,
  • jak zaplanować premierę nowego zabiegu.

Nowy zabieg w salonie to decyzja, która zawsze rodzi pytania: czy nowa inwestycja to szansa na większy zysk, czy raczej ryzyko, że się nie zwróci? Jaki zabieg wybrać, by naprawdę zainteresować klientki – te nowe i te, które już Ci ufają? Czy lepiej zdecydować się na droższy sprzęt premium, czy tańsze rozwiązanie, które szybciej się spłaci? I wreszcie – jak zaplanować premierę tak, by nowy zabieg od razu przyciągnął uwagę klientek i przyniósł zysk?

Brak klientów na obecne zabiegi to nie powód, by od razu kupować nowy sprzęt – w większości przypadków oznacza to, że problem leży w marketingu lub w sposobie prezentacji oferty, a nie w samej technologii.

Kiedy nowy zabieg w ofercie to dobry ruch biznesowy?

O nowym zabiegu warto myśleć wtedy, gdy chcesz rozszerzyć możliwości swojego salonu, nie tylko „coś zmienić”. Może to być moment, gdy Twoja oferta kończy się na zabiegach do 500 zł, a chcesz wejść poziom wyżej, w segment premium, np. laseroterapii w cenie 1500 zł. Albo kiedy zauważasz, że brakuje Ci skutecznego rozwiązania konkretnego problemu – np. masz zabieg odmładzający, ale nic, co działałoby na przebarwienia. To też dobry moment, jeśli klientki pytają o intensywne efekty bez bólu i rekonwalescencji, tymczasem obecne zabiegi opierają się głównie na nakłuwaniu. Nowa technologia ma sens również wtedy, gdy Twoje dotychczasowe zabiegi są sezonowe, a chcesz utrzymać stały ruch przez cały rok. Krótko mówiąc, inwestuj, gdy widzisz realną potrzebę i potencjał, a nie z frustracji, że coś chwilowo nie działa.

Jak wybrać zabieg, który przyciągnie nowych klientów i zaangażuje stałych?

Jeśli chcesz zdobyć nowych klientów i trochę odświeżyć swoją ofertę, zacznij od rozsądnych kroków. Nie każda inwestycja musi oznaczać od razu zakup lasera za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Czasem wystarczy dobrze dobrany zabieg „pierwszego wyboru” – taki, który klientka może zrobić bez wahania i potraktować jako pierwszy kontakt z Twoim salonem. To mogą być np. zabiegi oczyszczające lub bankietowe w cenie 300–500 zł. Są bezpieczne, przyjemne i wywołują szybki efekt „wow”, dzięki czemu łatwo zdobywasz zaufanie i możesz później zaproponować coś bardziej zaawansowanego.

Nie inwestuj od razu w drogi laser do odmładzania tylko dlatego, że „wszyscy teraz to mają”. Nawet jeśli zaoferujesz niższą cenę niż klinika medycyny estetycznej, klientki i tak wybiorą miejsce, które kojarzy się z bezpieczeństwem i doświadczeniem w tego typu zabiegach. Zaufanie buduje się etapami – najlepiej od prostszych usług, które pokażą Twoje podejście, efekty pracy i profesjonalizm.

Jeśli do tej pory oferowałaś głównie zabiegi z tzw. białej kosmetyki i myślisz o wejściu w sprzęt, to zanim cokolwiek kupisz, przyjrzyj się profilowi swoich klientek. Nie pytaj ich, czy przyszłyby na zabieg za 1000 zł, to nie ma sensu. Zapytaj raczej, czego oczekują, jakich efektów: czy chcą odmłodzenia bez przerysowania, zabiegu bez bólu i przerw w pracy, a może wręcz przeciwnie, szybkiego, konkretnego działania nawet z nakłuciami.

Subskrypcja Beauty Forum

Pamiętaj też, że klientki nie patrzą tylko na ofertę nowego zabiegu, ale na cały obraz Ciebie i salonu. Zastanów się, czy Twój profil w social mediach oraz sposób, w jaki piszesz o zabiegach i pokazujesz ich efekty, buduje wizerunek ekspertki od konkretnego problemu. Bo nawet najlepszy sprzęt nie pomoże, jeśli klientka nie zobaczy, że naprawdę wiesz, co robisz i że może Ci zaufać.

Zastanów się, czy Twój profil w social mediach oraz sposób, w jaki piszesz o zabiegach i pokazujesz ich efekty, buduje wizerunek ekspertki od konkretnego problemu.

Droższy czy tańszy sprzęt jak myśleć o inwestycji?

Cena urządzenia to nie tylko wydatek – to decyzja inwestycyjna, która powinna się realnie zwrócić. Dlatego, zamiast pytać: „ile to kosztuje?”, lepiej zapytać: „ile mogę na tym zarobić i jak szybko?”. Czasem tańsze urządzenie wcale nie oznacza oszczędności, a droższy sprzęt nie gwarantuje zysków. Tu istotne jest dopasowanie do Twojego salonu, klientów i możliwości sprzedażowych.

Jeśli rozważasz tańszy sprzęt, sprawdź dokładnie, czy nie jest to tylko „odpowiednik” droższego urządzenia, który dobrze wygląda na zdjęciach, ale nie powoduje takich samych efektów i nie gwarantuje bezpieczeństwa. Uważaj na oferty, które brzmią zbyt pięknie, by były prawdziwe – nikt nie będzie wykonywał zabiegu za 500 zł na sprzęcie, który kosztował 2000 zł. Taki zakup może skończyć się frustracją, problemami z serwisem i koniecznością wymiany po kilku miesiącach.

Jednak drogi sprzęt też nie zawsze jest gwarancją sukcesu. Jeśli urządzenie kosztuje kilkadziesiąt czy nawet 100 tysięcy, musisz realnie ocenić, czy jesteś w stanie przyciągnąć wystarczającą liczbę klientek, np. przynajmniej 10 osób na zabieg za 1200 zł. Inaczej inwestycja stanie się ciężarem zamiast wsparciem rozwoju.

Zanim podejmiesz decyzję, policz więc, ile zabiegów miesięcznie musisz wykonać, by sprzęt się spłacił w rozsądnym czasie, np. 6–12 miesięcy. I pomyśl, czy Twój zespół potrafi ten zabieg dobrze sprzedać. Bo nawet najlepsze urządzenie nie zarobi, jeśli nikt nie będzie wiedział, jak o nim mówić.

Jak zaplanować premierę nowego zabiegu, by od razu przyciągnąć klientów?

Nowy zabieg to nie tylko kolejna pozycja w cenniku. To świetna okazja, by ożywić salon, zainteresować obserwujących w social mediach, przypomnieć się stałym klientkom i przyciągnąć zupełnie nowe osoby. Problem w tym, że wiele salonów robi to zbyt szybko: wrzuca jedno ogłoszenie w stylu „Z okazji premiery -20 proc.” i… czeka. A klucz tkwi nie w rabacie, tylko w budowaniu oczekiwania i ciekawości.

Zacznij od kulis. Pokaż, że coś się dzieje, nowe szkolenie, rozpakowanie sprzętu, Twoje testy zabiegu na sobie lub na modelce. Klientki uwielbiają oglądać „coś nowego”, ale jeszcze bardziej lubią widzieć, że naprawdę znasz i rozumiesz ten zabieg. Potem zapowiedz premierę, konkretną datę i wydarzenie: np. dzień otwarty, live z pokazem efektów albo zapisy z limitem miejsc. Niech klientki czują, że dzieje się coś wyjątkowego.

W dniu premiery nie sprzedawaj rabatu, tylko wartość. Zamiast: „z okazji premiery -20 proc.”, zaproponuj: „tylko dziś możliwość zakupu pakietu premierowego w najlepszej cenie” – to brzmi ekskluzywnie, a nie promocyjnie. Po premierze nie przestawaj, pokazuj efekty, opinie pierwszych klientek, krótkie filmiki z efektami „przed i po”. Cena premierowa powinna być tylko dodatkiem do emocji i zaufania, jakie zbudujesz.

Bo to właśnie emocje, ciekawość i dowód efektu sprawiają, że klientka zapisuje się na nowy zabieg, nie sam rabat.

Bo to właśnie emocje, ciekawość i dowód efektu sprawiają, że klientka zapisuje się na nowy zabieg, nie sam rabat.

Nowy zabieg w salonie to coś więcej niż sprzęt czy technologia. To sposób, by dać swoim klientkom nowe doświadczenie i pokazać, że rozwijasz się razem z nimi. Jeśli podejdziesz do tego strategicznie – wybierzesz mądrze, zaplanujesz premierę i zbudujesz wokół niej emocje – nowa usługa stanie się nie tylko źródłem zysku, ale też narzędziem budowania silnej marki i eksperckiego wizerunku salonu.

Marta Fiłoń

Trener biznesu beauty, wykładowca akademicki, z wykształcenia finansistka. Specjalizuje się w efektywnych technikach sprzedaży i marketingowych dla klinik beauty. Autorka kursów online na temat promowania zabiegów i kosmetyków oraz „Kalendarza Managera Salonu Beauty” i książki „Mistrz Recepcji”. Prowadzi Akademię Managera Beauty. www.martafilon.pl